Dałam się ponieść modzie i poszłam (z koleżankami!) do kina na film Barbie. Z różnych zapowiedzi film wydawał się obiecujący socjologicznie. W końcu opis kultury, relacji i ludzi świata Barbie i Kenów oraz zwykłych ludzi (no w sumie świat w Los Angeles).
Film mnie nieco rozczarował. Nie do końca jasne różne wątki, jakby nie dokończone różne myśli… Moim zdaniem brak jasnego w sumie przesłania filmu: co reżyser czy reżyserka chciała przekazać (choć zinfantylizowanie wielu wątków, uproszczenia – albo światem rządzą mężczyźni albo kobiety – mogłyby to ułatwić). Dla mnie film był za mało śmieszny na komedię i za płytki na głębszą refleksję.
Jeśli każdy miał sobie wziąć z filmu co chciał/co dostrzegł to mi się nasunęły podczas oglądania dwie myśli.
Pierwsza, to ciekawe zestawienie pojawienia się na rynku lalki Barbie wraz ze zmianami w kulturze zachodniej, kiedy dziewczynki zaczęły się bawić lalkami przedstawiającymi dorosłe kobiety (a nie niemowlęta), wraz z różnymi ubrankami/uniformami reprezentującymi różne role społeczne (w znaczeniu – bawiąca się dziewczynka mogła sobie wybrać w jaką rolę społeczną ‘ubrać’ swoją lalkę (czytaj siebie w przyszłości), a nie tylko bawić się ‘w mamę’ ubierającą i przebierającą niemowlę. Film zresztą sugeruje, że to lalka Barbie zrewolucjonizowała świat. Ale ciekawe zobaczyć, jak rzeczywiście kultury (normy, dominujące przekonania, wartości, zachowania) tworzą zabawki, a zabawki kultury.
Druga myśl to taka, że główna bohaterka filmu – Barbie – po poznaniu realnego świata, z jego problemami, w efekcie wybrała ten świat nad różową idyllę świata Barbie (nawet jeśli na powrót byłby w rękach kobiet). Bo jednak świat realny jest bardziej prawdziwy niż jego wyidealizowana, ale sztuczna i nieprawdziwa wersja. Ta męcząca sztuczność świata, w którym wszyscy się uśmiechają (są do tego zmuszeni) skojarzyły mi się z doświadczeniem mieszkania w dwóch amerykańskich krajach (USA i Argentynie), w których dziesiątki razy dziennie należy odpowiadać jak wszystko jest super, świetnie, spokojnie, jak doskonale się czujemy (a każda inna odpowiedź wprowadza i pytającego w konsternację). Nie cierpię tej sztuczności pytań jak się mam mając świadomość, że 99% ludzi, którzy mi zadają to pytanie mój stan w ogóle nie obchodzi. Prawdziwy świat nie jest różowy. Ale jest prawdziwy.
Co robią przemyślenia o filmie Barbie na blogu o podróżach?
Dużo.
Po pierwsze, każdy film jest niejako podróżą w czasie, przestrzeni, a przynajmniej podróżą do życia innych osób. Film Barbie to też dla wielu moich równolatek i ciut młodszych podróż w czasie do czasów dzieciństwa, marzeń z dzieciństwa (dla mnie posiadanie lalki Barbie pozostało w świecie marzeń czy dziecięcych pragnień). Ale jako dziecko bardzo lubiłam kolor różowy. I w sumie mi to zostało 😊
Recenzja godna socjologa! Pardon, socjolożki 🙂