
Podam kilka najważniejszych punktów.
Przede wszystkim – truizm – to zależy gdzie jadę, na jak długo i jaki charakter ma /ma mieć ten wyjazd. Czy jest to wyjazd zorganizowany z gotowym programem, czy sama go organizuję.
Jeśli jest to przykładowo wyjazd, który sama organizuję na kilka dni w Argentynie (jakich większość u mnie ostatnio), by poznać nową prowincję.
Zaczynam od oglądanie filmików na YouTube czy innych tekstów w Internecie (ze zdjęciami) co warto zobaczyć w danym miejscu i wybieram co mnie najbardziej interesuje. Jeśli zamierzam podróżować po danej prowincji wypożyczonym samochodem, patrzę na odległości, wybieram atrakcje dopasowując je do możliwych dni i robię dość szczegółowy plan wyjazdu z podziałem na dni i rzeczy do zobaczenia danego dnia. Następnie sprawdzam czy są dostępne loty i samochody do wypożyczenia i rezerwuję jedno i drugie. (Należy pamiętać, że w niektórych miejscach, jak np. w Argentynie, samochody należy rezerwować z dużym, czasem wielotygodniowym, wyprzedzeniem). Następnie rezerwuję noclegi (tu wybór zazwyczaj większy). Czasem należy też z wyprzedzeniem zarezerwować wejścia do różnych parków narodowych.
Kilka dni przed wyjazdem patrzę na adekwatna listę rzeczy do zabrania i sprawdzam, czy mam w domu wszystko, co mi będzie potrzebne, ewentualnie dokupuję. Sprawdzam też prognozę pogody na planowane dni wyjazdu (choć zawsze biorę coś cieplejszego i lżejszego na wypadek nieoczekiwanej zmiany pogody).
Przez lata wypracowałam sobie listy rzeczy do zabrania na każdy typ wyjazdu: np. na narty, na łódki, na kajaki, itp. itd. Por. post: „Co zabieram ze sobą”.
Zawsze w plecaczku podręcznym, poza dokumentami i pieniędzmi (często w torebeczce na pasie), mam wydrukowane rezerwacje samolotu, hotelu, samochodu, i in.
Po spakowaniu się ważę bagaż (ważne przy limitach samolotowych) i staram się zostawić trochę miejsca (i wagi) jak bym chciała coś sobie przywieźć z danego miejsca.
Na koniec jeszcze dwie uwagi.
Pierwsza, mam tendencję do wożenia zbyt dużej ilości rzeczy (cokolwiek mogłoby się przydać), i choć zazwyczaj towarzysze podróży z tego korzystają, to na pewno nie korzysta na tym mój kręgosłup.
Pierwsza, wraz z upływem lat, problemów z kręgosłupem (patrz uwaga pierwsza) rośnie potrzeba komfortu A więc co raz częściej miejsce plecaka zajmuje walizka… chodzenie i transport publiczny zastępuje taksówka tudzież wynajęty samochód, a hostele ustępują miejsca hotelom, a zamiast gotować wolę pójść do knajpy. Umożliwiają to też większe możliwości finansowe.
Wraz z upływem czasu i wzrostu technologii coraz więcej rzeczy można sprawdzić w Internecie a liczne mapy może zastąpić często GPS (choć należy sprawdzić, czy w miejscu dokąd jedziemy jest Internet, czy mamy ewentualny roaming, czy też trzeba się zaopatrzyć w kartę z Internetem do telefonu).