
Byłam wczoraj na urodzinach koleżanki, które organizowała w barze (nie wiem czy to kwestia
kulturowa czy pokoleniowa, ale o tym kiedy indziej). Wzięłam parasolkę bo wcześniej trochę kropiło.
Mimo to jak doszłam jubilatka powiedziała, że część osób odwołało swojego przyjście z powodu
deszczu. Dziwne, choć właściwie już mnie to nie dziwi. Już nie raz spotkałam się jak Argentyńczycy
(przynajmniej Ci z Buenos Aires) odwoływali umówione spotkania z powodu deszczu; osoby które
mają w domu coś naprawić (internet, zlew, kran…czy cokolwiek innego w mieszkaniu) często nie
pojawiają się bez żadnego uprzedzenia w trakcie deszczu, uznając, że to naturalne, że nikt w deszcz
(nawet drobny) nie wychodzi z domu. To samo dzieje się niejednokrotnie przy spotkaniach
służbowych na wysokich szczeblach, gdzie osoby zaproszone mają kierowców. I dodam, że mimo
niedoborów wielu produktów w Argentynie parasolki kupić można.