1 listopada. W Polsce miliony ludzi odwiedza groby, stawia znicze, kwiaty…
W Argentynie nie ma tego zwyczaju. Ani 1. listopada ani 2. (Dzień Zaduszny) nie spotyka się ludzi na cmentarzach. Nie ma tego typowego dla Polski widoku cmentarza pełnego zniczy w tych dniach. Zresztą ani w żadnych innych, gdyż w Argentynie nie ma zwyczaju stawiania zniczy. Czasem kładzie się kwiaty, żywe, sztuczne, ale nie znicze.
Dniami, w których Argentyńczycy odwiedzają cmentarze i groby są przede wszystkim Dzień Matki i Dzień Ojca – święta ruchome, które zawsze obchodzone są w niedziele.
Różnice między Polską a Argentyną w tym obszarze nie dotyczą jedynie odwiedzania grobów bliskich zmarłych ale samych rytuałów związanych ze śmiercią i pochówkiem.
Uczestniczyłam w jednym takim obrządku, ale z opowieści wiem, że był on typowym.
Przede wszystkim w Argentynie zmarłych chowa się dzień po śmierci (a jak umrze nad ranem to i tego samego dnia). Rzadko czeka się nawet na bliskich, którzy mogą mieszkać czy przebywać za granicą. Wyjątkiem są przypadki, gdzie konieczna jest sekcja zwłok (np. w przypadkach podejrzenia samobójstwa czy zabójstwa).
Ciało zmarłego w dniu śmierci bądź nazajutrz umieszcza się w trumnie i często otwartą umieszcza się w tzw. velatorio… sali w domu pogrzebowym, gdzie zazwyczaj na 2-3 godziny gromadzą się bliscy, rodzina i znajomi i… no właśnie to zależy. Czasem opłakują… a czasem, przy stojącej otwartej obok trumnie piją yerba mate, rozmawiają, jedzą ciastka czy inne przekąski. Jakby była to ostatnia impreza ze zmarłym. Modlitw przy zmarłym raczej nie ma. Też śmierć nie ma tego szacunku i świętości co w Polsce. Wiele osób, nawet najbliższych zmarłego przychodzi na pogrzeb w dresach i sportowych butach.
Jeśli velatorio odbywa się w dniu śmierci, samo złożenie do grobu trumny czy prochów następuje zazwyczaj następnego dnia, już w gronie tylko najbliższych.
Następnie urna czy trumna – jak życzy sobie tego rodzina – zostaje przywieziona do kaplicy cmentarnej, gdzie odbywa się krótkie błogosławieństwo kapłana (kilka modlitw) lub diakona świeckiego (krótka modlitwa, słowa pocieszenia i brawa w podziękowaniu za życie Zmarłego). Nie odprawia się Mszy św. Następnie już bez asysty księdza pracownicy z biura pogrzebowego zanoszą trumnę czy urnę na miejsce spoczynku.

Urny z prochami składa się w specjalnych ścianach na urny (tzw. nichos).
Trumny z ciałami, bezpośrednio do ziemi, a nie w murowanych grobach, jak dawniej w Polsce. Co więcej, trumny składa się bardzo płytko, niemal na równi z powierzchnią ziemi… Na pogrzebie, na którym byłam miałam wrażenie, że jak powieje silniejszy wiatr i zgarnie piach z trumny to ją odsłoni. Na pewno też nie spełniałoby to żadnych norm polskiego Sanepidu. Z brzegu stawia się pomnik z imieniem i nazwiskiem Zmarłego, datą urodzenia i śmierci.

Niektóre trumny wkłada się do rodzinnych grobowców zbudowanych wiele lat temu.
Co do zasady, jeśli nie dokona się odpowiedniej opłaty, po 5 latach od pogrzebu wyciąga się z ziemi pozostałe szczątki (robiąc miejsce dla następnej osoby, także pomnik służy kolejnej, tylko nadpisuje się inne litery, choć też często w tym czasie litery same się ścierają czy zmazują), wkłada do worka, który jest przechowywany w raz z wieloma innymi w specjalnym pomieszczeniu na cmentarzu.
Rodzina może odebrać te szczątki, spalić, i też złożyć w urnie, którą może umieścić na cmentarzu lub zabrać do domu. Inni decydują się, (co może nastąpić w ogóle przed, zamiast pogrzebu), na rozsypanie prochów zgodnie z wolą zmarłego. Kremacja ludzkich ciał jest bardzo popularna w Argentynie.
Ponieważ rozsypywanie ludzkich prochów czy trzymanie urn w domu jest niezgodne z nauczaniem Kościoła Katolickiego, w Argentynie powstały „Cinerarios”, to tzw. depozyty (zbiorcze urny) pod ziemią, które znajdują się obok kościoła albo wewnątrz świątyni. Inicjatorem tych depozytów, których nie spotykamy w innych krajach był Prymas Argentyny Kardynał Jorge Mario Bergoglio (dzisiejszy papież Franciszek). Dziś większość parafii w Argentynie posiada swoje własne cinerarios, gdzie za symboliczną ofiarę wierni mogą wrzucać prochy swoich zmarłych.


W stolicy Argentyny, Buenos Aires, są 2 cmentarze: Rekoleta i Chacarita.

Cmentarz Rekoleta, stary cmentarz z zabytkowymi grobami, jest, jak nasz cmentarz w Warszawie na Powązkach, jedną z atrakcji zwiedzających turystów. Natomiast nie chowa się tu już nowych zmarłych, nie ma miejsca na nowe groby.
Zmarłych mieszkających w stolicy chowa się na cmentarzu Chacarita. Jest on otwarty codziennie od godz. 8 – 17 i posiada 4 kaplice w których ceremonie pogrzebowe odprawiają świeccy diakoni. Każdego dnia jest ok. 120 pogrzebów, z czego ponad 80 ciał jest kremowanych, a ok. 40 trumien składanych jest w ziemi albo w grobowcach rodzinnych.
Recoleta jest piękny, pamiętam jak znaleźliśmy tam po długich poszukiwaniach grobowiec rodzinny, w którym pochowana jest Evita Peron.