Ochrona praw Konsumenta w Argentynie czyli kilka słów o formularzu

Jedna z rzeczy, która mnie najbardziej w Argentynie irytuje jest niechęć wszelkich instytucji (zwłaszcza barów, restauracji, ale nie tylko) do wystawiania faktur. Zasłaniają się ochroną środowiska (wyślą mailem – czego nigdy nie robią choć zostawiam im wizytówki), akurat nie działającą drukarką (chyba popsuły się w większości knajp w mieście) albo otwarcie twierdzą, że nie dają faktur. Niektórzy nawet nie wiedzą (albo udają że nie wiedzą) co to jest. Jest to związane z ogólnoargentyńską (a pewnie ogólnoludzką choć w tym kraju wyjątkowo obecną) niechęcią do płacenia podatków.

Po ponad dwóch i pół roku postanowiłam spróbować jak działa (i czy w ogóle działa) ochrona praw konsumentów – bo instytucja formalnie istnieje, rządowa, pod ministerstwem gospodarki.

No więc spędziłam dziś 2h z lokalnym przyjacielem usiłując na stronie owej instytucji zarejestrować się i wypełnić formularz. Schody zaczęły się już na samym początku bo niby można było się zidentyfikować paszportem, ale już jak się wpisywało numer, to nie można było pójść dalej, bo niewłaściwa liczba znaków… Wpisałam jakiś inny numer. A potem przebijałam się przez kolejne absurdy.

Moja skarga dotyczyła (miała dotyczyć) tego, że nie dostałam faktury za bilety kupione ONLINE mimo, że i przy zamówieniu i potem kilkukrotnie o nią prosiłam.

Mimo to, formularz wymagał ode mnie. :

  1. Wpisania numeru faktury za usługę/produkt, którego dotyczy skarga
  2. Wpisania dokładnej nazwy i wszystkich numerów i adresu firmy, której dotyczy skarga (podpowiedź od systemu: są na fakturze)
  3. Wpisania dokładnego adresu miejsca, w którym została dostarczona usługa (Nie do końca wiedziałam czy chodzi o miejsce, z którego zostały wysłane do mnie bilety online czy miejsce, w którym się akurat znajdowałam jak je ściągałam z poczty?)
  4. Wpisania numeru reklamacji, który otrzymałam od firmy, gdzie składałam reklamację (która przecież nie odpowiadała na moje emaile)

Dodatkowo musiałam z pięć razy wpisać moje imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer telefonu… czego właściwie żądam… I po 2h wpisywania różnych dziwnych rzeczy w różnych miejscach (bo realnych nie byłam w stanie) wysłałam zgłoszenie.

Ciekawe czy się tym zajmą czy też dostanę automatyczną odpowiedź jak ostatnio z booking.com, gdzie zgłosiłam, że pobrali mi dwukrotnie wyższą kwotę za zarezerwowany samochód: Bardzo nam przykro, że Twoja satysfakcja z dostarczonej przez nas usługi nie była doskonała… Dam znać jak się zakończyła ta historia, i czy w ogóle miała jakiś dalszy przebieg…

Najwyraźniej jednak tak jak wiele firm robi tu wszystko, by nie dać faktury, argentyński urząd ochrony praw konsumenta robi wszystko by zniechęcić do składania jakiejkolwiek skargi.

xxx

Obiecałam update. I jest. Bo i był ciąg dalszy historii i jej (prawie) szczęśliwy finał. Otóż po kilku miesiącach od złożenia skargi odezwał się do mnie jakiś negocjator, że może przeprowadzić negocjacje pomiędzy mną a firmą, którą oskarżyłam. Sprawa trwała kolejne miesiące… toczyła się na zoomie. Prowadziłam ją z pomocą kolegi prawnika. Pełnomocnik firmy Entrada Uno nie robił generalnie nic. Obiecywał się kontaktować, nie kontaktował się… W końcu gdy kolega napisał, że czeka 72h na żądaną przeze mnie fakturę albo zgłasza sprawę do sądu fakturę otrzymałam. Po pół roku, gdy przy poziomie argentyńskiej inflacji jej wartość wynosiła ze 30% pierwotnej. Stąd napisałam, że historia miała (prawie) szczęśliwy finał 🙂

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Comments
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x