Mar del Plata

W przewodniku przeczytałam, że to ciekawe miejsce dla… socjologów, czyli dla mnie 😊

Ciekawe z uwagi na to, że co roku, w tych samych terminach, przyjeżdża tu wiele tych samych początkowo obcych sobie rodzin, zatrzymują się w tych samych miejscach i co roku się spotykają… Od dawna chciałam pojechać do miejsca, gdzie od lat przyjeżdża spędzać wakacje mnóstwo Argentyńczyków. I w końcu pojechałam w styczniu 2023, (rok później wróciłam już do sąsiedniej miejscowości)

W przewodniku było też napisane, że kiedyś przyjeżdżała tu śmietanka czy klasa wyższa z Buenos Aires i nie tylko. Były tu piękne przygotowane plaże, największe kasyno… Ale tak było kiedyś.

Teraz do Mar del Plata w sezonie przyjeżdżają już reprezentanci znacznie niższych klas. Widać to po sposobie wypowiadania się, ubraniu, wybrakowanym uzębieniu (w Argentynie generalnie mało dba się o zęby, stomatologia, a zwłaszcza protetyka są bardzo drogie, co często skutkuje, że nie pozostaje nic innego jak dokonać ekstrakcji). Bogatsi już jeżdżą do innych nadmorskich i mniej zatłoczonych kurortów).

Zresztą i miasto się dostawało do typu turystów, które ma atrakcje dla bogatszych, ale i tych z bardzo ograniczonym budżetem. Knajpy to głównie pizzerie (najtańsze). Jak byłam w 2023 r. to też widziałam w Casynie specjalnie sale, gdzie można było grać za bardzo symboliczne, drobne kwoty.

Można wszędzie dojechać autobusem. Są plaże darmowe i prywatne (płatne).

Do wodnego zoo (tzw. Akwarium) bilety wstępu były relatywnie tanie; za to płaciło się drożej za pokazy specjalne, i bardzo drogo za zdjęcia ze zwierzętami.

Je też w Mar del Plata dzielnica pięknych willi.

Jeszcze kilka słów o plażach

Plaże argentyńskie, a zwłaszcza te w Mar del Plata i okolicach (innych nie znam), nie są zbyt ładne. Piasek jest dość ciemny. Woda też do ciepłych nie należy.

Na plażach jest strasznie ciasno, ale głównie za sprawą tego, że połowę (albo i więcej) powierzchni zajmują takie namioty (carpas), które bogatsi wykupują na cały dzień, gdzie mogą trzymać swoje rzeczy, przebrać się i mają trochę przestrzeni prywatnej. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego konceptu. Musi być tam strasznie duszno, jak jest gorąco, a jak jest zimno, wiatr (który tam często się zdarza) to też bez sensu siedzieć w tych namiotach, skoro nawet nie mają widoku na morze, tylko na sąsiadów z naprzeciwka.

Na plaży w Mar del Plata (i to nie tej w samej centrum, jechałam autobusem do plaży najdalej centrum gdzie ponoć miało być mniej ludzi) wytrzymałam jakieś 3h. Potworny tłum. Przesiadałam się kilkukrotnie szukając jakiegoś skrawka wolnego miejsca, ale wszędzie prędzej czy później byłam zasypywana piaskiem bawiącego się dziecko (którego rodzicom w ogóle to nie przeszkadzało), tudzież jacyś młodzi włączali na cały regulator jakąś koszmarną muzykę, nie zważając na to, czy inni wokół mają ochotę tego słuchać.

Ciekawym zjawiskiem/zwyczajem, który zauważyłam na argentyńskich plażach jest to, że w przypadku zgubienia się dziecka klaszczą ci, co je znaleźli (często odprowadzając je do ratowników) i kolejni, którzy słyszą oklaski się przyłączają. Rodzice owych dzieci idą za oklaskami… i znajdują dziecko. Jak na tym filmie.

Choć nie bardzo umiem sobie wyobrazić, jak ten system działa w miejscach, gdzie nie ma ratownika albo jest ich kilku i po chwili klaszcze pół plaży. Skąd rodzice mają wiedzieć gdzie iść? Nie wiem, ale system jakoś działa (przynajmniej często).

Ciekawie zobaczyć Mar del Plata w szczycie sezonu. Ale 3 dni starczą, a nawet dwa. Przez tydzień bym się męczyła. A na dwa tygodnie to chyba bym musiała przyjechać a karę. Zbyt duży tłum, na plażach, deptakach, kolejki do knajp… Ale oczywiście co kto lubi…

Subscribe
Notify of
guest
0 Comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x